Na Ursusie, w jednym z bloków z widokiem na tory, mieszka pani Zofia. Ma 78 lat. To emerytowana bibliotekarka. Lato zawsze było dla niej czasem gwaru – kiedyś dzieci, później wnuki, wyjazdy, odwiedziny. Teraz jest jednak inaczej.
Córka wyjechała z rodziną nad morze, wnuki są na obozie, sąsiedzi… z roku na rok znajomych twarzy coraz mniej. Zostało ciche mieszkanie i kilka doniczek na balkonie.
Tego dnia Zofia budzi się wcześniej. Otwiera drzwi na balkon i od razu uderza ją zapach mięty – posadziła ją z córką w maju, trochę „dla zabawy”. Teraz zagląda w liście, dotyka ziemi, nalewa konewkę i podlewa rośliny, jakby mówiła im „dzień dobry”. Potem krótki spacer po osiedlu: do klombu pod blokiem, do ławki przy placu zabaw, i z powrotem. Bez pośpiechu i z przerwami na siedzenie.
Czy Twoja mama ma swój „poranny rytuał”, który wyciąga ją z łóżka i z mieszkania, zanim upał zrobi się nieznośny? Czy mogłaby mieć choć jedną doniczkę na balkonie, którą „odwiedza” każdego ranka?
Po obiedzie Zofia siada przy komodzie. Córka przed wyjazdem poprosiła: „Mamo, może przejrzymy kiedyś tę szufladę ze zdjęciami?”. Teraz, zamiast myśleć o tym, że „wszyscy są daleko”, pani Zofia wyjmuje po kilka fotografii, sortuje: rodzinne, szkolne, wakacyjne.
Kładzie zdjęcia na stole, ołówkiem na odwrocie dopisuje: „Mazury 1972”, „Ursus, nowy blok”. Czuje, że robi coś ważnego: porządkuje historię, którą ktoś kiedyś będzie oglądał.
Może Twoja babcia też ma „szufladę rzeczy do uporządkowania” – zdjęcia, listy, stare dokumenty? Co by się stało, gdybyś zamiast mówić „odpocznij, nic nie rób” zaproponował: „gdy przyjadę następnym razem pokaż mi te stare fotografie, przemyśl co na ich podstawie chcesz mi opowiedzieć o dawnych czasach”?
Gdy słońce chowa się za blokami, Zofia podchodzi do okna. Zawsze o podobnej porze. Patrzy na światła pociągów, na ludzi wracających z pracy, na dzieci z ostatniego, późnego spaceru. Córka obiecała, że zadzwoni codziennie „pod wieczór”.
Telefon leży obok. Zofia podsumowuje sobie w głowie dzień: „Rano podlałam miętę, potem przeszłam się na ławkę, po obiedzie te zdjęcia…” To daje jej spokój, zamiast poczucia pustki.
Czy w Twoim domu jest jakiś stały „wieczorny moment”, w którym senior wie, że ktoś o nim pamięta – telefon, wspólne spojrzenie przez okno, krótka rozmowa o tym, jak minął dzień?
Jak mogłaby wyglądać taka prosta, powtarzalna chwila dla Twojej mamy, taty, babci – właśnie teraz, w środku wakacji?
Zofia akurat dobrze radzi sobie w swoim mieszkaniu, ale są seniorzy, dla których lato w bloku jest zbyt trudne. Jeśli czujesz, że mimo starań osoba, którą się opiekujesz wymaga opieki ponad Twoje siły – warto pomyśleć o profesjonalnym wsparciu. Być może tydzień wytchnienia od opieki doda Ci sił, a osobie starszej pozwoli odpocząć w bezpiecznym miejscu, pod okiem specjalistów, w otoczeniu ludzi i natury.

W takich sytuacjach dobrze sprawdzają się krótkoterminowe pobyty w domach opieki takich jak Pilaszków – z rehabilitacją, spacerami po parku i opieką, która daje rodzinie spokój, a seniorowi poczucie, że jest zaopiekowany, a nie „zostawiony”.
Warto wiedzieć o Pilaszkowie:
- PILASZKÓW: PROFESJONALNA OPIEKA W DOMU SENIORA
- DLACZEGO ZDECYDOWALIŚMY SIĘ NA DOM OPIEKI DLA MAMY?
- WIRTUALNY SPACER PO PILASZKOWIE
- CZY KRÓTKOTERMINOWY TURNUS W DOMU OPIEKI TO DOBRY POMYSŁ?
- RODZAJE POBYTÓW I CENNIK DOMU OPIEKI
Miesięczny pakiet opieki już od 5000 zł
SPRAWDŹ CENNIK NASZYCH USŁUG



